Siedziałam w kawiarni popijając ciepłą czekoladę i patrząc na padający deszcz. Powinna wracać do domu.. Zapłaciłam za czekoladę i się ubrałam. Zaczęłam iść w stronę drzwi wyjściowych. Nacisnęłam klamkę i mocno popchnęłam drzwi. Poczułam, że kogoś nimi staranowałam.
- "Nina ty łajzo" - pomyślałam sobie
- Możesz uważać następnym razem? – powiedział męski głos
Głos mnie wyrwał z myśli spojrzałam, kto był za drzwiami. Za drzwiami stał wysoki szatyn. Stanęłam jak wryta, na moich policzkach pojawiły się lekkie rumieńce. Chłopak patrzył na mnie zniecierpliwiony.
- Ym... Przepraszam... J...Ja...Nie chciałam.. Zamyśliłam się - powiedziałam jąkając się co chwilę.
Szatyn uważnie mnie obserwował. Zauważyłam, że z jego nosa zaczęła ciec krew. Złapałam szybko torebkę i w pośpiechu szukałam chusteczek. Nagle znalazłam. Podałam chusteczkę chłopakowi.
- Proszę - powiedziałam - Krew ci leci - oznajmiłam go
Daniel ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz