Prychnęłam zdezorientowana. No to podziękowała, nawet nie powiedziałam mu co robił... a przecież trzeba mu to wszystko wygarnąć prawda?
- Nie ma za co pijaczku, nie zgub się gdy będziesz wychodził - powiedziałam i wyszłam z pokoju idąc w stronę kuchni. Chłopak zupełnie nie wiedział gdzie iść, więc szedł za mną i dopiero potem ujrzał drzwi, ruszył w ich kierunku.
- Nie nazywaj mnie pijaczkiem - mówiąc to odwrócił się do mnie i położył dłonie na biodrach tupiąc nóżką o podłogę. Zaczęłam się śmiać nie mogąc się powstrzymać... jak dziecko.
- Wyjdź, pijaczku, miło było się z ciebie pośmiać, ale więcej tyle nie pij bo robiłeś dziwne rzeczy - rzekłam i weszłam do salonu gdzie przechowywałam króliki, wzięłam jednego i głaszcząc go podeszłam do terrarium Ferona - pytona królewskiego, otworzyłam jego cztery kąty i wpuściłam tam jego obiad.
- Wybacz ale nie mam czasu na rozmowę, muszę nakarmić towarzyszów, chyba, że chcesz mi pomóc - powiedziałam i przyjrzałam się jak pyton lustruje wzrokiem przestraszonego królika, który w zupełności nie wie co się dzieje. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na chłopaka, który był lekko przerażony tym co zrobiłam. Wywróciłam oczami i znów wróciłam do salonu, nie obchodziło mnie czy chłopaka to brzydzi czy cieszy, niech stąd idzie lub mi wynagrodzi tą przespaną w moim domu noc pomagać mi karmić zwierzęta. Trochę ich było więc zawsze się z tym schodzi....
Alex?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz